Bez zbędnego gadania może po prostu od razu przejdę do sedna. Te dwa pojęcia (czyli kobiety i oszczędzanie) kompletnie się wykluczają. Oczywiście, że są wyjątki ale wiecie jak to jest. Każdy wyjątek potwierdza regułę. Żeby było łatwiej i nikt się nie obraził, że wrzucam wszystkie kobiety do jednego worka po prostu napisze to opierając się na swoim przykładzie.
Pieniądze się mnie zdecydowanie nie trzymają. Chociaż mam teraz w życiu parę rzeczy na które faktycznie muszę odkładać to nie jest to wcale łatwe. Leżą sobie w szufladzie i co ją otwieram to spoglądają na mnie i przysięgam, że słyszę z ich strony cichutkie głosiki 'weź nas wydaj. Smutno nam tu samym'. Oczywiście abstrahując od tego, że pieniądze nie potrafią mówić (no co Ty) to one do mnie lgną! Ja nie potrafię tego wytłumaczyć ale naprawdę. Tu koszulka za 40 zł, tutaj płyta albo nie wiem cokolwiek. I nagle nie ma.
Nie wspominając o koncie bankowym. To jest przekleństwo uwierzcie mi. Nie mamy kontroli nad tym co wydajemy. Tak łatwo się kupuje a potem w sklepie zonk i 'oj. brak środków na koncie..' (dobrze myślicie, miałam taką sytuację). Jest to kolejna rzecz w moim życiu z którą mam styczność na co dzień ale nie jestem jej w stanie wyjaśnić.
Prawo kobiecego portfela? Co raz do kobiecego portfela się dostanie, wiedz, że nie wytrzyma tam dłużej niż tydzień.
Reasumując. Jeżeli którykolwiek z panów czytających mnie ma kobietę i zamierza z nią w przyszłości założyć rodzinę a nie chcecie zbankrutować. Trzymajcie pieniądze u siebie :)
czwartek, 31 stycznia 2013
wtorek, 29 stycznia 2013
#12- Co Ci jest?
Dzisiejszego dnia pomiędzy mną a znajomą wywiązał się taki oto dialog:
Znajoma [Z]
Ja [J]
Z: Co Ci jest? Jakaś taka niemrawa jesteś..
D: Chyba dopadł mnie egzystencjalny paw*.
Nie jestem hipsterem i nie wymyślam super nowych powiedzonek. Dla niezorientowanych jest to tytuł kawałka Pidżamy Porno. Swoją drogą polecam :)
poniedziałek, 28 stycznia 2013
#11- Stres
No właśnie. jak w tytule. Jedni przeżywają go bardziej, drudzy mniej. Jedni starają się nie stresować pierdołami, drudzy wręcz przeciwnie. Niestety , dla mnie, w obu przypadkach należę do tej 'drugiej grupy'. I muszę Wam powiedzieć, że jest to uciążliwe. Nie tylko dla mnie ale też dla mojego najbliższego otoczenia, w szczególności chyba dla mojego faceta bo to z nim najwięcej rozmawiam. Szczerze mówiąc to mu współczuje. Wyobraźcie sobie to, że ja potrafię siąść i czytać o jakichś chorobach, wypadkach, kataklizmach czy nie wiadomo jakim gównie i tym wszystkim się stresować. Codziennie coś praktycznie.
Nie wspominając już o sytuacjach, które nie są zależne ode mnie. To już wpędza mnie w bezsenność.. Zastanawiam się tylko czy jest to uleczalne, bo jak na razie nie potrafię tego kontrolować..
Najgorszą rzeczą w stresie jest chyba to, że choćby człowiek nie wiem jak się starał i nie wiem jak próbował go wyminąć to póki nie zlikwiduje jego przyczyny ten będzie wracał i to silniejszy. Gdzieś tam podobno są ludzie, którzy nie przejmują się niczym i mają na wszystko wyje****. Jeśli tak to niech się zgłoszą bo chciałabym poznać człowieka, którego nic nie obchodzi. Ignorant, egoista czy może prostak?
Tak wiem. Miał być jeden post dziennie. Cóż zrobić, z weną nie wygrasz.
Dobrej nocy Wam życzę.
Nie wspominając już o sytuacjach, które nie są zależne ode mnie. To już wpędza mnie w bezsenność.. Zastanawiam się tylko czy jest to uleczalne, bo jak na razie nie potrafię tego kontrolować..
Najgorszą rzeczą w stresie jest chyba to, że choćby człowiek nie wiem jak się starał i nie wiem jak próbował go wyminąć to póki nie zlikwiduje jego przyczyny ten będzie wracał i to silniejszy. Gdzieś tam podobno są ludzie, którzy nie przejmują się niczym i mają na wszystko wyje****. Jeśli tak to niech się zgłoszą bo chciałabym poznać człowieka, którego nic nie obchodzi. Ignorant, egoista czy może prostak?
Tak wiem. Miał być jeden post dziennie. Cóż zrobić, z weną nie wygrasz.
Dobrej nocy Wam życzę.
#10- I'm back
Nie wiem czy jest cokolwiek sensownego czym mogła bym się z Wami przywitać po 4 miesiącach nieobecności. Raczej nic. Ale czasem chyba potrzeba jakiejś przerwy, nabycia weny itd, itd..
Co u mnie? Ostatni post był o diecie i odchudzaniu. Śmieszne. Zima temu nie sprzyja. Bo niby jak mam sobie radzić z zimową depresją jak nie słodyczami? Whatever.
Obiecuje pisać więcej postów. Chciałabym codziennie jeden, w końcu powinien temu podołać przyszły dziennikarz ewentualnie prezenter radiowy. Niepoprawna optymistka ze mnie.
W każdym bądź razie tu nie będzie nic merytorycznego. Chodziło bardziej o to żebyście mi wybaczyli. Ruszamy od jutra z codziennymi postami! :)
Co u mnie? Ostatni post był o diecie i odchudzaniu. Śmieszne. Zima temu nie sprzyja. Bo niby jak mam sobie radzić z zimową depresją jak nie słodyczami? Whatever.
Obiecuje pisać więcej postów. Chciałabym codziennie jeden, w końcu powinien temu podołać przyszły dziennikarz ewentualnie prezenter radiowy. Niepoprawna optymistka ze mnie.
W każdym bądź razie tu nie będzie nic merytorycznego. Chodziło bardziej o to żebyście mi wybaczyli. Ruszamy od jutra z codziennymi postami! :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)